Szczęście, tabletki na ból gardła, naughty by nature i … startupfest.pl

October 17th, 2011 3 comments

Po wielkiej piątkowej radości, odczuwałem potrzebę napisać o startupfest.pl, podsumować, podzielić się myślą…. Niemniej jednak nie miałem pojęcia co chcę powiedzieć na moim blogu. Miałem różne pomysły, ale żaden z nich wewnętrznie mnie nie przekonywał. Pomyślałem sobie, że po prostu napiszę jak to wszystko działo się w mojej głowie. Tak po prostu….

Do startupfest.pl zgłosiłem się ponieważ mój teść czyta gazety. On je czyta a nie ja. Przeczytał więc o czymś co się nazywa startup. Mówi do mnie “jest konkurs dla firm…”. To chwyciłem za gazetę, przeczytałem i zgłosiłem nas do konkursu. Nie sprawdziłem kto będzie mentorem, co to za impreza i jaką ma rangę. Nic nie wiedziałem…..

Przyszło zgłoszenie, że jesteśmy w finałowej dwudziestce. Pomyślałem, ale super. Trzeba to wpisać na FB, ale marketing nie bardzo chciał bo byli zajęci. Odpuściłem.

Przyszedł dzień konkursu. Jadąc do Agory, chciałem się jakoś fajnie nastroić. Sięgnałem po CD i puściłem, old school w samochodzie. Zawsze fajowo się coś kończyło jak się tą muzyką zaczynało.

Przyjąłem karpia w Agorze, jak się dowiedziałem kto jest w gronie mentorskim. Zestresowałem się. Serio, nie wiedziałem do końca po co są Ci mentorzy. Wiedziałem, że będą zadawać pytania, ale nie wiedziałem co mnie spotka. Rafał Dubrawski, z którym byliśmy w pierwszy dzień startupfest.pl  - dobrze, że był bo się stresowałem.

Nadszedł czas prezentacji. Dzień przed startupfest.pl miałem wypchany odpisywaniem maili, więc w wolnych chwilach, przed żoną trenowałem to co tu napisane.

W kółko w domu powtarzałem to co napisałem na tej kartce. Bardzo dobrze czułem się z tą prezentacją, czułem jak bardzo pokazuje to co robimy i chcemy zrobić. …. jak się dowiedziałem kto jest mentorem nie było już tak słodko. Poczułem jakoś, że to co chcę powiedzieć nie będzie się podobało. Za późno jednak było na zmiany, więc zostało w mojej głowie to co przed żoną trenowałem.

Później już było tak….. pytania, gadulstwo, pytania, gadulstwo i tak chyba, przez 8 stolików. Zauważyłem podczas rozmów stolikowych, że mogę uzupełnić jeszcze te informacje w głowach mentorów, które uważałem, że na kartce się nie znalazły. W chwilach kiedy stres i strach mnie zalewał, pałeczkę przejmował Rafał a ja starałem się poszukać w głowie jakiś logicznych zdań.

Party w Qala Bar – nie miałem siły mówić, po tych godzinach mentorskich pękało mi gardło. Miałem postanowienie przed spotkaniami z mentorami mówić miarowo i spokojnie. Legło w krzakach…. darłem się … chyba czasami niekulturalnie głośno. Na imprezie dałem jeszcze ognia krzycząc głośniej bo muzyka mi przeszkadzała a strasznie chciałem porozmawiać z Rafałem Hanem, Piotrem Wilamem, Marek Kapturkiewiczem, Marcinem z AdTaily. Fascynowały mnie ich punkty widzenia, więc chcąc sie czegoś dowiedzieć, darłem się wyrzucając w ich stronę pytania płynąc pod prąd granej głosno muzyki.

Drugi dzień – ranek, nie mogę mówić. Spożywałem więc tabletki marki Strepsils. Pomagały odzyskać głos przed piątkową prezentacją. Wyspałem się, jak nigdy. Wstałem i lekko przywalił mnie stres bo pomyślałem co ja dzisiaj na tej prezentacji powiem, ale posłuchałem jakoś tego co w środku czułem, aby nie powtarzać tego samego. Więc naturalnie chciałem aby było coś nowego. Pomyślałem sobie, że powiem po prostu to co czuję.

Treningi przed żoną, taka wersja, taka wersja. Wreszcie z jedną z nich poczułem się pewnie i tę wersję powiedziałem w sali startupfest.pl w piątek. Stresowałem się, bo nie wiedziałęm czy się podobała. Publiczność zawsze klaszcze, trudno się ocenić.

Zapadł mi głód przed prezentacją – skoczyłem po paczkę Oreo Cookies….. na nich jechałem już do 20:00…

Bardzo dziękuję mojej żonie, która jest wspaniałą, cierpliwą kobietą. Zawsze cierpliwie słucha o iTraff Technology o tym co chcemy pokazać. Stopuje mnie gdy chcę powiedzieć głupstwo na scenie, zawsze wierzy w firmę…. czasami bardziej niż ja, gdy się waham co  dalej, ona jakoś z wiary wewnętrznej wie.

W szoku wciąż jestem jakie grono mentorskie w nas uwierzyło…….

Są takie dni kiedy czuje się, że wszystko idzie cool

October 12th, 2011 No comments

Zdarzają się czasami takie chwile, kiedy czuje się, że tak bardzo dobrze coś się wykonuje. Kiedy pracuje się z zespołem nad przyszłością, wizją jest tyle pytań i wątpliwości. Oczywiście nasza sytuacja nie jest wyjątkowa, wielu na świecie ma trudniej niż my. Jednak w codziennej walce w głowie nasze wyzwania wydają się być najważniejsze. Dziś czuje się świetnie.

SaveUp został dziś opisany na myapple.pl. Osobiście zawsze bardzo ceniłem myapple i ludzi, którzy za nim stoją. Dawid z redakcją, która stoi za myapple na prawde wykonują kawał dobrej pracy pisząc o fenomenie nadgryzionego jabłka. Jest dla mnie zaszczytem, kiedy myapple pisze o SaveUp.

Czasami jestem zaskoczony popularnością technologii rozpoznawania obrazu. Nasze wizyty w Wiedniu, w San Francisco i zapytania od polskich firm pokazują, jak przyszłość rozpoznawania oddala się od kodów kreskowych i QR na rzecz technologii rozpoznawania obrazu.

Dziś jesteśmy szczęściarzami móc pokazać swoje rozwiązanie w serwisie myapple. Technologia rozpoznawania obrazu jaką tworzymy z pewnością zmierza w stronę popularyzacji. Stanie się wkrótce dzięki iTraff Technology dostępna dla wszystkich.

 

Startupweek2011, wiedeń – freez

October 7th, 2011 No comments

Jestem bardzo szczęśliwy z powodu naszego uczestnictwa w startupweek2011 w Wiedniu. Zostaliśmy wybrani do 10tki najlepszych startupów w Europie. Dotarliśmy tam dumnie, jako reprezentacja Polski. Z prawie 500set projektów z Europy, wyłonionych zostało 50 a następnie dziesięciu finalistów, pośród których jesteśmy my.

Na wstępie składam gratulacje mysugr.com. Gratulacje Panowie i szacun.

A teraz, ogromne podziękowania dla tych, którzy tworzą SaveUp, dla:

Danusi S, Wojtka R, Michała N, Magdy S (nasz zespół partnerowców) – za to, że mamy w bazach 4 mln produktów od 45 polskich sklepów. W Wiedniu otrzymałem za taki zakres produktów gratulacje od wielu osób.

Ogromne podziękowania dla Mikołaja S, Tomka K, Rafała D (nasi marketing snajperzy) za PR, SEO, SEM, deal z Weltbild’em (wywołał szok w Wiedniu). Dziękuję za to, że miałem za sobą ducha marketingowego, którego posłaliście do Wiednia

Ogromne podziękowania dla Kuby J, który był ze mną w Wiedniu. Dzięki Kuba z Twój feedback. Wszystkim naszym developerom i inżynierom, dzięki za Wasze móżdżenie i trzaskanie z głową w klawiaturę. Za Wasze pomysły i zaangażowanie. Za Wasze codzienne słowa.

Nigdy wcześniej nie miałem tak cudownego zespołu, który daje mi kosmiczną pewność siebie w rozmowach.

Dziękuję także Davidovi Bizerowi z HackFwd za wspaniałe słowa uznania dla naszego projektu. Dziękuję sedziom za wskazówki rozwoju SaveUp a także wszystkim, którzy składali nam gratulacje. Szczególnie słowa uznania kieruję dla chłopaków z Dziennika Internautów, którzy w pełnej profesce prowadzili relację z imprezy !

Załączam naszą finałową prezentację, może Was zainteresuje:

 

Latam.

October 4th, 2011 No comments

Spoglądam na życie wokół mnie, patrzę na kryzysy, ostatnie wystąpienia Tuska i Kaczyńskiego. Patrzę na Polską flagę powiewającą na wietrze. Zerkam na rzeczywistość przez własne okulary i dochodzę do wniosku, że mimo iż porażka króluje w świecie w którym żyję, inwestorzy gubią się i nie mają czasu na inwestycje. Mimo, że miliony osób codziennie wyświetlają na projektorze cudowne recepty na biznes, mimo, że ktoś na świecie na pewno gdzieś opracowuje coś takiego jak ja. Mimo, że dużo brakuje mi do bycia mądrym, inteligentnym i zdolnym. Mimo tych wszystkich rzeczy nie wyobrażam sobie dziś życia poza światem przedsiębiorczości.

Muszę przyznać, że startup’u uświadomiły mi co kocham i na czym mi najbardziej zależy. Dzięki nim odnalazłem Swiat pełen wolności, samodzielności, niezależności. Przedsiębiorczość jest czymś niesamowitym, odkrywa największe atuty, pokazuje mocne strony i obnaża te kiepskie fragmenty mojego ja.

Pokochałem sprzedaż i marketing. Pieniądze w startup’ie powinny pochodzić ze sprzedaży czego się da. Usług, produktów.

Przedsiębiorczość to pokazuje i wzmacnia. Nie pozostawia czasu na nudę i drapanie się po plecach. Jest pełna niespodzianek.

Właściciwe to nie rozumiem dlaczego to napisałem powyżej, ale jakoś czułem, że muszę !

Z toalety, samochodu i pociągu – gdzie ludzie kupują książki, SaveUp’owcy

September 23rd, 2011 1 comment

Raz w tygodniu, poświęcam 30 minut na rozmowę Skype z wybranym użytkownikiem SaveUp. Siadamy z kawką i gadamy o tym jak działa SaveUp. Na marginesie, jeśli jesteś userem SaveUp’a daj proszę znać – pogadamy :)

W jakich sytuacjach nasi użytkownicy dokonują zakupów w SaveUp:

- u znajomych – widzą coś fajnego, fotografują i kupują albo sprawdzają opis tej rzeczy

- z recenzji – czytają w gazecie opinię o produkcie, pyk wpada myśl do głowy chcę to mieć, kupują w SaveUp

- w toalecie – szukają tekstowo produktów, wrzucają ich kilka do koszyka i zamawiają raz płacąc tylko raz za przesyłkę

- w samochodzie – HIT – jadą autem w korku, słyszą w radiu, że wyszła jakaś nowa płyta, książka itp. szukają w SaveUp, kupują i zapominają o sprawie

…..

 

 

© 2009-2012 Start up - fascynacja, wyzwania, Europa, USA Wszelkie prawa zastrzeżone, kontakt: blog @ arekskuza . pl