Archive

Author Archive

Dlaczego polski VC nie zbuduje prędko globalnego exitu, lub inaczej – kto ma największe szanse go zbudować

January 27th, 2012 9 comments

We wrześniu 2011 roku rozpocząłem pierwsze rozmowy z inwestorami, którzy z różnych powodów interesowali się iTraff Technology (w Polsce i na świecie). Odbyłem 32 spotkania, 21 rozmów Skype, wymieniłem dużo maili, dokonałem wyceny spółki, przygotowałem się do negocjacji i tak dalej i tak dalej (na marginesie: nic mi nie dało tyle wiedzy co ten cały proces). Obecnie jestem na etapie bliskim zamykania rundy finansowania mając komfort rozmów z kilkoma potencjalnymi inwestorami w zaawansowanych negocjacjach.

Pomijając zagraniczne fundusze, odwiedziłem większość polskich, rozmawiałem z ich zarządami. Mając przegląd praktycznie wszystkich, lub zdecydowanej większości polskich funduszy inwestycyjnych (technologicznych), chcę niestety (z przykrością, ze smutną gębą) powiedzieć subiektywnie:

polski VC nie potrafi w najbliższej przyszłości zbudować globalnego exitu (nie mówię tutaj o fundusza seedowych, których celem z reguły nie są wielkie (wielomilionowe) exity, czy o Business Angels’ach)

i na tym polu pregrywa z mega kretesem z funduszami zachodnimi, poniżej postaram się powiedzieć dlaczego tak jest (bazując na moich doświadczeniach i obserwacjach):

1. Najzwyklejszy lęk.

polskie VC  boją się porażek, do tego stopnia się ich boją, że paraliżuje to ich wyobraźnie. Ich wyobraźnia jest jakoś spętana stresem przed porażką, nieudaną inwestycją. Starają się zamrozić przyszłość i przewidzieć ją, nie dając jednak sobie szans alternatywnego myślenia. Z jednej strony się stresują (zrozumiałe), ale nie potrafią poza próbą przewidywania przyszłości odnaleźć alternatywnego myślenia w którym leżałaby stymulacja do jakiegoś polotu, nasyconego naiwnością ryzyka, pokerowego obstawienia zwrotu wydarzeń. Lęk nakazuje im wybierać sprawdzone już modele lub modele biznesowe zbliżone do sprawdzonych. To krępuje ich wyobraźnie.

2. Tak na prawdę nie wierzą, że uda się zbudować wielomilionowy biznes.

Subiektywnie – uważam, że polski VC nie wierzy w wielki, wielomilionowy sukces a inaczej nie wierzy, że on go może zbudować. Chciałby, ale nie znajduje dookoła siebie przykładów, stymulacji, które utwierdziałyby go w przekonaniu, że może zbudować kolejnego Google, Skype czy Spotify. To jest mentalne. Jeśli już coś dużego się pojawia w jego otoczeniu to raczej polski VC tłumaczy to fuksem tamtej spółki, albo szczególnymi warunkami w jakich ta spółka funkcjonowała. Tym samym utwierdzając się w przekonaniu, że zbudowanie wielkiego biznesu jest cholernie trudne (bo jest) i raczej mam nikłe szanse (ja VC), aby to zrobić. Nie daj boże jak już VC ma na koncie porażkę, to cedzi swoje szanse jeszcze bardziej. Dodatkowo nie znalazłem wśród polskich inwestorów wiary w 10000% wzrosty, dyskutowaliśmy o wielu polskich startup’ach (nie tylko iTraff) i bardzo często VC znajdował w swojej głowie opinię o danym startupie, która nakazywała myśleć “ten i ten startup ma potencjał, ale to i to nie pozwoli mu być wielomilionowym, miliardowym sukcesem”.

3. Podniecają się hasłem gobalne, ale globalne wymaga globalnych pieniędzy i tu zaczyna się słabość.

Każdy VC chciałby mieć globalny startup, z ludźmi myślącymi globalnie, działający globalnie. Globalny sukces to globalne pieniądze – gong! polski VC żyje w wew. sprzeczności – chciałbym globalnie, ale za lokalne budżety. zonk!  Z czego to myślenie wynika – nie wiem :(

4. Brak czasu

Polski VC nie ma opracowanego procesu (w sensie b. rzadko to ma) analizy nowych inwestycji albo nie ma zasobów na takie działania. Menedżerowie biznesów są zajęci i nie mają czasu na lunch, kawę, spotkanie, nie mają w zespole analityków, którzy mają czas na analizy ponieważ są zajęci bieżącymi działaniami. Innymi słowy większość polskich VC żyje w chaosie codzienności, który to uniemożliwia im aktywne i systematyczne analizowanie pojawiających się na horyzoncie szans inwestycyjnych. Nowa szansa jest niejako problemem bo przeanalizowanie tej szansy jest jak przecinak, który trzeba wbić w codzienne zapracowanie.

5. Co jest do cholery za zakrętem chłopie a nie na końcu drogi?

Krótki horyzont czasowy inwestycji czyli dziś dam Ci pieniądze, ale możliwie najszybciej pokaż mi zyski. To myślenie nie ma precyzyjnej implementacji, ale excell z prognozami podstawą oglądania biznesu jest. Czyli ile za miesiąc, rok i dlaczego tak mało. Jak dużo to uuuu chyba przestrzeliłeś? Generalnie nie ma nic w tym złego, jednak w większości przypadków obok tej krótkoterminowej analizy nie dostrzega się, nie analizuje długoterminowego wpływu jaki dany startup może wykonać. W mojej ocenie wynika to z braku wiedzy, która nienagromadziła się jeszcze w polskim ecosystemie startup’owym. Jest jej jeszcze zbyt mało, aby móc trzeźwo, z pewnością siebie VC umiał patrzeć na długoterminowy okres czasu i nie chodzi tu o przedłużenie okresu planowania w excellu.

Podsumowanie:

1. Trochę rozumiem takie zachowania VCs, pomaga mi w tym świadomość, że w Polsce był komunizm, że rynek i ecosystem młodych firm technologicznych jest kosmicznie młody itp., ale nie podzielam tego myślenia.

2. Tak długo jak czyjeś uwagi są motywujące uważam, że są super ważne, ale jeśli ktoś swoim lękiem, strachem itp. ciśnie w dół, nie ma sensu z nim przebywać.

3. Sorry za negatywny wydźwięk tego materiału (ciężko mi to przychodzi bo wolę pozytywne akcje), ale czułem, że może się to komuś przydać co mi się poprzez doświadczenie w głowie zapisało.

Rady jakie mogę dać są prostackie i dwie:

1. Nie daj na siebie zrzucić powyższych rzeczy, które wymieniłem. Pamiętaj to jest myślenie VC i nie może się stać Twoim myśleniem (jeśli Cię demotywuje).

2. Szukaj finansowania poza Polską, a fundusze VC w Polsce traktuj jako dodatek do Twoich działań.

Rada dla polskich VC:

1. Wstańcie, zaśpiewajcie piosenkę “I need a dollar”, wyluzjcie się i popłyńcie w swoje marzenia. Nie ograniczajcie się!

2. Od Was zależy to, czy my, przedsiębiorcy dostarczymy Wam 100000% stop zwrotu, Wy możecie dać nam kopa albo strzał wgniatający w ziemię.

Marketing snajper dla najlepszego polskiego startup’u poszukiwany

January 10th, 2012 1 comment

iTraff Technology, najlepszy polski startup (wg. startupfest.pl), 1 z 10 najlepszych startup’ów w Europie (StartupWeek Wiedeń) i jeden z 20 najlepszych startupów w Skandynawii poszukuje:

Marketing Snajpera

czego szukamy:

- energii w sercu

- kreatywnego umysłu

- kogoś kto rozumie to: http://www.paulgraham.com/really.html a jeśli nie rozumie, a czuje, że chciałby to jeszcze lepiej

- angielski is a must, jak znasz niemiecki to jest fucking orgazm !!!!

- full time praca, nie dorywczy zmywak na studiach

- doświadczenia w kierowaniu zespołami (jeśli choćby kierowałeś dwoma osobami to jest cool)

“Co ja tam będę w tym ajtraffie robił / robiła”:

- poszukiwał / a partnerów w DE i UK i wprowadzał SaveUp na te rynki pracując mocno ze Skuzą

- walczył / a i kierował /a zespołem marketingowym

- projektował /a sam /a swoje cele, koordynował / a swoje akcje

- walczył / a w Europie z koszulką SaveUp’a na klacie

iTraff work enviroment:

- bierzesz urlop kiedy chcesz

- działamy na cele, więc możesz cały tydzień w piżamie w domu siedzieć i załatwić wszystko w piątek

- pracujesz w Wawie, w biurze jesteś kiedy chcesz

- jesteśmy uśmiechnięci i przyjaźni i płacimy dychę do puszki jak ktoś kur#$@ rzuca

- oczekujemy, że potrafisz się komunikować czyli nie jesteś milczkiem

BE DISRUPTIVE !!!!

Jeśli chciałbyś ze mną i z nami działać, pisz: arek.skuza@itraff.pl

 

Wspaniałych Świąt dla Venture Capitals i Startup’owców !

December 22nd, 2011 1 comment

Świetnie pokazuje jak budować startup, mnóstwo czasu

December 10th, 2011 No comments

Centrum im. Adam Smitha – zastrzyk myślenia, pomoc w rozluzowaniu się.

December 6th, 2011 No comments

Sądzę, że każdy startup’owiec może od Smitha czegoś się nauczyć – w ostatnim tygodniu miałem przyjemność stać się ekspertem Centrum im. Adama Smitha. 

Jest to ciekawe miejsce, pełne myślenia wolnorynkowego na pograniczu myślenia disruptive, tak bliskiego startup’om. Wspólnie z Andrzejem Sadowskim, przy luźnej kawce i ciastku dyskutowaliśmy o przedsiębiorczości w Polsce, podatkach, kryzysie europejskim i Angeli Merkel. Muszę przyznać, że wiedza jako przewala się w takiej rozmowie pozwala otworzyć mi pewne obszary mózgu, dotąd mi nie znane.

Rozmawialiśmy także o nowych inwestycjach w sektor innowacji jakie mają szanse stać się w Polsce dzięki kapitałowi amerykańskiemu (3mam big kciuki).

Obawiam się o UE, myślę, że jesteśmy świadkiem czegoś niesamowitego, jakiegoś przełomu w formowaniu się Europy. Patrzymy na pewien proces, który jak się skończy, będzie miał postać nowego ładu. Mam nieodparte wrażenie, że nikt tego ładu nie zna. Nie potrafi go zdefiniować.

Jaki wniosek dla mnie? Jeden konkretny – przyszłość należy do przedsiębiorców bo oni zawsze sobie świetnie radzą. UE to UE i 3mam kciuki, aby się nie rozpadła. Niech trwa i się wzmacnia. Jednak nurkowanie w przedsiębiorczość to jest to co chroni nas od kryzysów, urzędasów i marazmu. Więcej firm Panowie !

© 2009-2012 Start up - fascynacja, wyzwania, Europa, USA Wszelkie prawa zastrzeżone, kontakt: blog @ arekskuza . pl