Home > Start up - moje doświadczenia w Polsce i USA > Nowy magazyn dla start up’ów

Nowy magazyn dla start up’ów

Dostałem ostatnio od przyjaciela pierwszy numer magazynu Proseed. Bardzo ciekawa inicjatywa, prowadzona przez Igora Dzierżanowskiego. Igor ogromnie przyłożył się i nadal się przykłada do rozwoju kultury start up’owej, budowania dobrych wydarzeń takich jak Aulapolska. Zawsze kiedy znajdę chwilę czasu z ogromną przyjemnością uczestniczę w Auli.

Tym razem czytając Proseed zelektryzował mnie wstęp do pisma. Wstęp do pierwszego numeru brzmi dość kategorycznie:

Igor Dzierżanowski i wstęp do pisma proseed

Igor Dzierżanowski i wstęp do pisma proseed

Bardzo szanuję pracę Igora i wszystko to co zrobił dla sceny start up’ów w Polsce i nie tylko. Nie mogę jednak zgodzić się z kilkoma tezami jakie znalazły wyraz w tym tekście, a które dość często słyszę w rozmowach z kolegami i koleżankami, którzy codziennie walczą o swój start up.

Sądzę, że nie dostrzegamy roli i wagi programów unijnych z serii 8.1. Stanowczo nie zgodzę się z opinią Igora w tej materii. Uważam, że program 8.1 ma sporo  wad i bardzo wiele paradoksów jest w nim zaszytych (głównie biurokracja). Niemniej jednak prowadząc projekty finansowane z tego właśnie programu, osobiście uważam, iż nie powstałoby to co powstać mogło. Innymi słowy program 8.1 umożliwił powstanie zespołów ludzi, którzy skupieni wokół wizji projektu ruszyli do pracy. Zapewnili tym samym sobie przygodę, doświadczenie i przychód. Poszukiwali informacji w USA, Polsce i Europie. Pytali kolegów, zdobywali kolejne odznaki doświadczenia. Pytali i poszukiwali rozwiązań problemów z Mongo DB (w ramach wysokiej specjalizacji naszych działań zostaliśmy zaproszenia na konferencję), Google Analytics, analityką webową, pozyskiwaniem kontetu itp. Dzięki 8.1 i finansowaniu naszych właścicieli, mogliśmy rosnąć wraz z projektem. Stąd stanowczo nie zgadzam się z wszechobecną krytyką programu 8.1. Dodam, iż jeśli przyłożyć by prawo 1/10 (1 start up na 10 upada), to sfinansowanie 2000 projektów zapewnia nam, Polsce 200 firm, które odniosą sukces. Nawet jeśli ten wskaźnik osiągnąłby połowę swojej wartości, 100 firm odniesie sukces.

Trudno mi także ocenić słowa o niskiej efektywności pracy. W tym zakresie myślę, że sporo zależy od tła / porównań. W porównaniu do struktur start up’ów amerykańskich zapewne ta teza znajduje potwierdzenie. Myślę jednak, że jest dla nas, przedsiębiorców dość krzywdząca. Efektywność pracy na pewno nie spada wraz z ilością wypitych kaw, odbytych spotkań. Myślę, że zależy od czegoś bardziej skomplikowanego takiego jak motywacja, zdolność do długich godzin pracy, umiejętności rozwiązywania problemów, poszukiwania rozwiązań i łatwości nawiązywania kontaktów w celu rozwiązywania problemów. Gdyby efektywność zależała wyłącznie od relaksu w pracy (kawa), czy pustych rozmów (spotkania bez celów) to Google nie stałby się sukcesem a Slide nie pozwalałby na konkursy rzutu papierkiem do kosza.

Kolejny element z jakim polemizowałbym to stwierdzenie, że Polski sukces na miarę Skype’a to frazes. Myślę, że myślenie tak ukierunkowane zabija nadzieję, podcina jej skrzydła. Myślenie takie gwarantuje, że polskiego Skype’a nie będzie. Mając doświadczenie w Krzemowej Dolinie, rozmawiając z pracującymi tam polakami stanowczo dodam – jesteśmy jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym krajem rodzącym “mózgi” informatyczne. Nasz region (Ukraina, Polska, Litwa) rodzi wybitnych programistów. Obecnie powstające programy 8.1, 5.1, fundusze VC, KFK dają kapitał, pompują go w rynek całymi workami. Połączenie jednego i drugiego gwarantuje, podkreślam, gwarantuje powstanie czegoś takiego jak Skype, Zynga, Slide, Foursquare, QIK (oczywiście nie mam na myśli kopii rozwiązania, ale kopię sukcesu). Brakuje nam wyłącznie:

- globalnego myślenia

- entuzjazmu

- wiedzy globalnej

- umiejętności podsycania entuzjazmu, inspirowania się

Myślę, że Proseed jest wspaniałą inicjatywą. Kto wie, może kiedyś będę miał przyjemność pisać na jego łamach. Igora zaangażowanie gwarantuje dużą poczytność pisma. Jeśli Proseed będzie inspirował do działania, pchał w nieznany, ciemny, zimny las start up’ów z nadzieją i entuzjazmem urodzimy polskiego Skype’a.

Miłego i wspaniałego dnia

Arek

  • http://www.plutecki.net Łukasz Plutecki

    Arek – zgadzam się z Tobą, pisałem o tym wielokrotnie (najbardziej poniżej):
    http://plutecki.net/2009/09/innowacyjnosc-glupcze/

    8.1 powoduje wiele dobrego. Niestety widzę także wiele słabych projektów które otrzymały dofinansowanie… No ale gdzie drwa robią.. Tak jak napisałeś 1/10 to sukces.

    Najgorsze to jest to, iż dobre projekty słabo opisane nie dostawały dofinansowania. I tu można się zgodzić, iż jest to pewna strata. No ale jeśli słabo opisze się swój pomysł to ani angels ani bank nie da kredytu…

    Powodzenia dla wszystkich start-upowiczów, zarówno 8.1 jak i tych (a może przede wszystkim) którzy inwestują tylko i wyłącznie własne środki.

  • http://www.fablo.pl Igor Dzierżanowski

    Czuję się zakłopotany czytając tyle miłych słów pod swoim adresem – one należą się całemu zespołowi Auli, czy Proseedu.

    Pozostanę przy swoich tezach:

    1) Trudno udowodnić, że czynność rozliczania dotacji, czy sympatyczne spotkania przy kawie generują wartość firmy. Stracony czas to koszt i prezent dla konkurencji, która w tym czasie pracuje nad wartością swojego start-upu.

    2)W cytowanym tekście w ogóle nie odnosiłem się do sensowności Działania 8.1 (sam jestem jego beneficjentem), ponieważ nie ma to sensu – to przecież działanie tymczasowe.

    3) Mówienie o polskim Skypie, bez zrozumienia z czym wiąże się stworzenie takiego projektu (dziennikarze), to demagogia, która nic nie zmienia. Jestem pewien, że każdy, kto zbudował firmę technologiczną i sprzedał ją lub planuje to zrobić, przyzna mi rację.

    Pozdrawiam i dziękuję za feedback :)

  • http://polityka-internet.info/ kulturalny

    Temat dyskusyjny rzeczywiście. Zgadzam się co do tego, że pieniądze które 8.1 pompuję w polską gospodarkę są na plus, to znaczy – młodzi ludzie mogą nabrać doświadczenia, a nawet 9/10 nieudanych projektów powoduję, że ktoś kupi tą kawe czy chińczyka w pracy – czyli te pieniądze i tak spłyną na niższe poziomy gospodarki, nie znikną z obiegu. Pytanie jest inne, czy to, że firma dostała dotacje nie pozwala jej za lekko traktować sobie rynku? Czasami mam wrażenie, że niektóre projekty powstały tylko po to, żeby zgarnąć kasę z unii i się zwinąć. Teoretycznie powinno być to nieopłacalne, praktycznie chyba jednak jest. Jak się ma nóż kapitalizmu na gardle to się zupełnie inaczej pracuje – szuka się oszczędności wszędzie gdzie to możliwe, a każdą złótówke dziesięć razy przemyśli. Tak na to patrzę, ale gdyby tak było, że mój serwis dostałby dotacje to oczywiście bym sie nie obraził – i tu wracam do początku, jak dają to się bierze, ja z tymi w Unii nie mam jak podyskutować czy to się opłaca czy nie, czyli gram na ich zasadach, a to że nie znoszę Unii i coraz bardziej kojarzy mi sie komunizmem to już po prostu mój pogląd polityczny :) . Pozdrawiam.

© 2009-2012 Start up - fascynacja, wyzwania, Europa, USA Wszelkie prawa zastrzeżone, kontakt: blog @ arekskuza . pl